Kinga K. z Białej Podlaskiej, Au pair w Londynie
Hej, powiem Ci ze bardzo mi sie tu podoba =). No i ta Mia to cudowne, kochane, urocze dziecko. Nie mam z nia duzych problemow i szybko przyzwyczaila sie do mnie. Bardzo fajni sa tu ludzie, tacy mili dla kazdego, jakos nikt nie ma zadnych uprzedzen do mnie z powodu tego, ze jestem Polka, a obawialam sie tego. Zaczelem jezdzic codziennie na rowerze, czego w Polsce nie robilam. Wogole drugiego dnia pobytu Amy zaprowadzila mnie do kawiarni, do ktorej chodza i w ktorej (jak sie pozniej okazalo) pracuje jej przyjaciolka. Polka. I wogole pracuja tam wylacznie Polacy. Amy powiedziala, ze dlatego chciala miec au-pair z Polski, bo zna Polakow, i ci ktorych zna sa bardzo mili. Poza tym pracowala u niej przede mna Francuzka, i delikatnie mowiac, nie popisala sie zbytnio. Co do angielskiego to dogaduje sie i staram sie wogole gadac jak najwiecej z rodzina, nie tylko o tym, czy Mia byla grzeczna, praktycznie o wszystkim. Nie mam wiekszych problemow z wyslowieniem sie, na szczescie. Tutaj rodzina mowi mi, ze moj angielski jest dobry, wiec cos moze tym jest, co powiedziala Maureen =). Duzo mozemy dzieki temu sie dowiedziec o naszych krajach i nie tylko. Np. z dziadkiem Mii fajnie mi sie rozmawia o polityce. Wogole bylam milo zaskoczona, ze wiedzial, kim jest Walesa i prawidlowo skojarzyl z wydarzeniem. Zapisalam sie do biblioteki, ide na ,,This is it'' (to film o Jacksonie), Amy nauczy mnie obslugiwac konsolete DJ-ska, znalazlam darmowa szkole i ide od jutra. (.). Nie wiem co jeszcze dopisac. Aha, bylam w Muzeum Mme Tussad i w parku krolowej, niedaleko domu. Zrobilam mnostwo zdjec. Oczywiscie od razu powedrowaly na nasza-klase, a niech ludzie zazdroszcza, ze widzialam Freddiego Merkurego i Michaela Jacksona oraz Christine Aguilere =). No, jak bedzie cos ciekawego, to napisze, chociaz na poczatku zawsze wszystko jest nowe i ciekawe.
Pozdrawiam
Kinga
Mirela S. z Bytomia, Au pair w Marl (Niemcy) (powiększ zdjęcia)

Magda H. z Rybnika, Au pair w Londynie
Paulina M. z Dziadkowej Kłody, Au pair w Hille (Niemcy)
Kasia R. z Jaźwiny, Au pair w Karlsruhe
Witam :)
U mnie jest na prawdę ok. Rodzinka - mili, pomocni a jednocześnie też bardzo szanują moją prywatność i to, że mam czas wolny - w którym mogę robić co chcę :) Odkąd przyjechałam to trochę pozwiedzałam z nimi... byliśmy m.in. w Stuttgardzie albo we Francji w Wisemburgu :) Zabrali mnie także do lunaparku. Nie nudzę się tutaj... no... może trochę na początku, ale mam już znajomych także jest fajnie. Ale staram się z nimi w miarę możliwości jak najwięcej rozmawiać. Ostatnio ze znajomymi pojechałam do Baden Baden - jak tam jest pięknie:) A dziecko? Mała bywa też na prawdę słodka i nie mam z nią wielkich problemów :)
Na prawdę... uważam, że lepiej trafić nie mogłam. Dzięki wielkie za pomoc!
3majcie się! Pozdrawiam !
 Iwona W. z Trzebnicy, Au pair w Irlandii
W lutym 2009 roku, dzieki agencji "au-pair" udalo mi sie wyjechac do pracy za granice, do Irlandii. Juz po wyladowaniu na lotnisku w Dublinie przekonalam sie, ze Irlandczycy to fantastyczni ludzie. Sa bardzo szczerzy, otwarci na innych i pomocni poczynajac od kierowcy busa, ktory szybko sie zorientowal, ze nie mowie prawie w ogole po angielsku i bezpiecznie zawiozl mnie w miejsce przeznaczenia, powiedzial gdzie mam wysiasc, pomogl wypakowac bagaz. Ludzie, ktorych spotkalam juz na miejcu i z ktorymi mam przyjemnosc przebywac na codzien czyli rodzina u ktorej pracuje i ich rodzice, rodzenstwo oraz sasiedzi potwierdzili to moje spostrzezenie. Sa serdeczni i od pierwszego dnia wszyscy traktuja mnie jak swoja, czuje sie tutaj jak u siebie w domu. Mieszkam na wsi, mam przepiekne widoki, ktore podziwiam spacerujac z dziecmi lub zwiedzajac w wolnym czasie okolice na rowerze. Dzieki temu wyjazdowi mialam mozliwosc podjecia nauki i w przeciagu 7 miesiecy w tutejszej szkole i dzieki rozmowom z "moja rodzina" nauczylam sie j. angielskiego. Poznalam bardzo dobrych, serdecznych ludzi i bardzo pokochalam dzieci, ktorymi sie opiekuje. To dwoje fantastycznych, dobrze wychowanych, zawsze usmiechnietych i madrych dzieci. Nie mialam do tej pory i nie mam nadal problemu z ich karnoscia, nie stwarzaja zadnych problemow wychowawczych, sa poprostu cudowne. Ale to wszystko by sie w moim zyciu nie wydarzylo bez pomocy firmy"au-pair", ktorej pracownikom bardzo dziekuje za pomoc w znalezieniu tej pracy i za opieke jaka mnie otoczyli juz w trakcie pobytu tutaj. Dziekuje bardzo.
Z wyrazami szacunku, Iwona
Marta B. Au pair w Ostende (Belgia)
Dzień dobry pani Judyto! :)
Rzeczywiście jestem bardzo zadowolona z wyjazdu :))) Teraz jestem już w Polsce i mogę z czystym sumieniem napisać, że do samego końca wszystko było w porządku, a nawet lepiej :DD Rodzina jest bardzo miła, dzieciaki kochane. Mam nadzieje, że Dorota i Filip byli tak samo zadowoleni jak ja. Dzięki nim dowiedziałam się na prawdę dużo na temat Belgii i bardzo polubiłam ten kraj, chociaż na początku wcale nie byłam przekonana co do wyjazdu do tego akurat kraju. Szczerze mówiąc to nigdy bym sama nie pomyślała, żeby tam pojechać ;P Więc jestem pani bardzo wdzięczna za tą propozycję :) Wiem, że miałaby pani wiele chętnych na to miejsce, dlatego tym bardziej chcę bardzo podziękować.
Jeśli to w jakiś sposób przyda się agencji, to wysyłam kilka zdjęć z mojego pobytu w Oostende :) W razie czego mam ich jeszcze trochę ;P
Jeszcze raz bardzo dziękuję i mam nadzieję, że pozostaniemy w kontakcie :)
Marta
Asia W. z Wrocławia, Au pair w Liandundno (Walia)
Miłe wspomnienia z pobytu w Walii, jako Au-pair u rodziny angielskiej!
Chciałabym przedstawić państwu parę wspaniałych chwil, które dane mi było przeżyć na wyjeździe wakacyjnym do Llandudno.
Po pierwsze, jest to przepiękna, nadmorska miejscowość, ograniczona dwiema górami, z ogromną ilością zieleni! Polacy wypowiadają się o Llandudno jak o takim ekskluzywnym Ciechocinku J
Po drugie, trafiłam do wspaniałej, bardzo otwartej i pomocnej rodziny. Opiekowałam się 3-letnia księżniczką Alice i 5-letnim piłkarzem Edwardem;) Dzieci były bardzo chętne do współpracy i zawsze milo spędzaliśmy czas na wspólnej zabawie, spacerach czy oglądaniu filmów!
Prócz pracy był czas również na wyjścia z nowo poznanymi znajomymi do miasta, na zakupy czy na spaceru po długiej promenadzie zakończonej molo.
Ponadto, zawsze w weekendy trzeba było zobaczyć coś innego niż tylko nasze piękne miasto, dlatego razem z moją rodziną goszczącą podróżowaliśmy, zwiedzając okolice. Wyruszaliśmy rano i wracaliśmy wieczorem na kolacje J
Ale nie tylko na pracy i rodzinie kończyło się życie;) Ze znajomymi zwiedzaliśmy weekendami także takie miasta jak Chester, Liverpool, Manchester, czy Convy.
Podsumowując mój ponad 3 miesięczny pobyt uważam, że było to wspaniałe doświadczenie, które nauczyło mnie wielu bardzo ważnych rzeczy i pozwoliło się usamodzielnić. Bardzo cieszę się, że odważyłam się na taki wyjazd i dziękuję wszystkim za wsparcie, którego na takich wyjazdach, bardzo potrzeba.
Serdecznie pozdrawiam,
Joanna W.
 Alicja S. z Nysy, Au pair w Hiszpanii
Aleksandra D. ze Staszyna, Au pair w Anglii
 Malwina oraz Jola - wyjechały razem do Londynu
Joanna M. z Jastrzębia Zdrój, Au pair w Alicante
dzien dobry:)
ja tez jestem baaardzo zadowolona, cala rodzina traktuje mnie jak czlonka rodziny:) bardzo cieplo mnie przyjeli, od razu pokazali okolice, gdzie moge pojsc, plaze. Sa bardzo sympatyczni, jak mam jakis problem zawsze mi pomoga i moge z nimi porozmawiac. a dzieci sa urocze:)chodzimy razem na basen, gramy w pilke itd. jednym slowem-nie nudzimy sie:) jak obchodzilam urodziny to wstaly rano i zaczely mi spiewac piosenki:)czuje sie tu jak w drugim domu:) poznalam juz wiekoszosc rodziny, dziadkow, wujkow itd.:) nie moge uwierzyc,ze jestem tu juz praktycznie miesiac, czas leci tak szybko:)
pozdrawiam serdecznie:)


Pani Alicja - opiekunka Starszej Pani w Wielkiej Brytanii
 Podziękowanie od mamy Moniki Rz., która wyjechała za pośrednictwem naszego biura do Irlandii.
 Adam B., Au pair w Lemgo (Niemcy)
Witam!!!
Mam na imię Adam (rocznik 1982) i w styczniu 2003 trafiłem jako Au-Pair do niemieckiej rodziny goszczącej w miejscowości Lemgo (NRW). Od pierwszego dnia pobytu z dwójką szalonych dzieciaków (Hans-Christian - lat 5 i Anne-Louisa lat 6,5) zaprzyjaźniłem się jak z własnym rodzeństwem. Louisa, dziewczynka bardzo uzdolniona plastycznie i muzycznie, mogła liczyć zawsze na moją pomoc, gdyż sam interesuję się rysowaniem i malowaniem, a w wolnym czasie gram na instrumentach klawiszowych. Hans-Christian mógł liczyć na moje wsparcie, jeśli chodzi o sport. Mile wspominam jego własne sukcesy w różnych dyscyplinach sportu, a już jako uczeń I-szej klasy brał udział w różnych zawodach organizowanych przez szkołę.
Moje obowiązki ograniczały się do opieki nad dziećmi w drodze do i ze szkoły (przedszkola), przygotowywaniu posiłków (śniadania i obiady) a także utrzymaniu kuchni w czystości i porządku. Poza tym często uczestniczyłem w zajęciach dodatkowych, w których uczestniczyły dzieci (zajęcia muzyczne, jazda konna, treningi sportowe itp.). Uwiecznieniem czasu wolnego, spędzonego z dwójką "szaleńców" jest domek na drzewie (do zabawy dla dzieci), który zbudowaliśmy wspólnie wszyscy razem.
Po dziś dzień bardzo mile wspominam czas spędzony w Sz. P. Nagel w Lemgo. Pomimo obowiązków związanych z opieką nad dziećmi i czasu poświęconego nauce j. niemieckiego, nie zaniedbałem własnych zainteresowań. Od drugiego tygodnia pobytu (do dziś) w Lemgo gram w drużynie koszykówki (TV Lemgo, Landesliga), w międzyczasie poprawiłem swe umiejętności językowe do tego stopnia, że udało mi się zdobyć dwa certyfikaty (j. niemiecki i angielski), umożliwiające dopuszczenie na większość kierunków studiów w niemiecko i angielskojęzycznych krajach Unii Europejskiej. Uwieńczeniem mojego pobytu jako Au-Pair są studia na kierunku Bachelor of Health Communication na Wydziale Nauk Zdrowia Uniwersytetu Bielefeld (Niemcy).
Wam, przyszli Au-Pair życzę pomyślnego i miłego pobytu za granicą u rodzin goszczących, a Agencji Au-Pair Koncepcja z Wrocławia, a w szczególności Pani Marzenie Jaglińskiej składam najserdeczniejsze podziękowania za świetną i miłą współpracę, ciągły kontakt i za szybkie i pomyślne pośrednictwo, które w przypadku "chłopców" trwa z reguły dość długo. Ten pobyt jako Au-Apir otworzył mi drzwi do przyszłości, jakimi są studia w Bielefeld, a kontynuacją tychże są studia uzupełniające (w j. angielskim) w fińskiej miejscowości Tampere, na okres których uzyskałem stypendium naukowe.
Z podziękowaniami i serdecznymi pozdrowieniami,
Były Au-Pair - student BHC,
Adam B.
|